Jak już powszechnie wiadomo - Arka Gdynia w przyszłym sezonie będzie rywalizować na drugim szczeblu rozgrywkowym. Poniesiona przed kilkoma dniami porażka z Termaliką  przypieczętowała niemile widziany los. W najbliższą sobotę, w ramach tradycyjnie zapowiedzianej na tym etapie sezonu "Multiligi", gdyńscy piłkarze rozegrają swój ostatni pojedynek w edycji 2025/2026. Ten z uwagi na niedawne wydarzenia odgórnie przyjmuje miano meczu o przysłowiową pietruszkę. Zapraszamy na zapowiedź starcia 34. kolejki. 

92876e01_rakow-vs-arka-zapowiedz.jpg
Nadchodzący rywal klaruje się na wymagającego. Mówimy bowiem o Rakowie Częstochowa, zespole aspirującym o zajęcie drugiego miejsca, oznaczającego zostanie wicemistrzem Polski. Częstochowianie obecną kampanię mogą zaliczyć do udanych. Odniesione w minioną niedzielę zwycięstwo nad Piastem Gliwice zapewniło im udział w eliminacjach do europejskich pucharów. Sami, plasując się na 4. pozycji w tabeli, do rywalizacji z Arką przystąpią z wiarą o powiększenie dorobku punktowego. Finaliści Pucharu Polski do tej pory zgromadzili na koncie 52 oczka. To zatem aż o 16 więcej od Arki. Przez pierwszą połowę kampanii zespół z Częstochowy prowadził Marek Papszun, dla którego praca z "Medalikami" była sentymentalnym powrotem po 12 miesiącach. Na półmetku tych rozgrywek czerwono-niebiescy obejmowali tę samą pozycję, na jakiej teraz przesiadują, czyli 4-tą. W rundzie jesiennej zdobyli jednak bardziej okazałą liczbę punktów niż podczas wiosennych zmagań. Po tym jak wspomniany wyżej szkoleniowiec poszedł do Legii Warszawa, jego obowiązki przejął Łukasz Tomczyk. Pochodzący z Częstochowy 38-latek z powodzeniem prowadził Polonię Bytom. Za sterami Tomczyka "Królowa Śląska" awansowała na zaplecze elity, a jakby tego było mało, weszła do niej z przytupem, spędzając zimę w roli wicelidera. Osiągane w Rakowie rezultaty nie do końca przekonywało władze. Ponadto narzekano też na nijaki styl gry. Kwintesencją goryczy środowiska RKS-u okazał się przegrany 0:2 finał pucharowy z Górnikiem Zabrze. Nazajutrz za pośrednictwem oficjalnego serwisu poinformowano o przedwczesnym rozwiązaniu kontraktu z trenerem. Na zastępstwo powołano łączonego do niedawna z Arką Dawida Kroczka. Ów szkoleniowiec w klubie pracuje nieprzerwanie od czerwca ubiegłego roku. Pełnił w nim funkcję asystenta pierwszego trenera oraz członka działu ds. skautingu. Odkąd prowadzi częstochowską drużynę, ta zwyciężyła w 2 z 3 rozegranych meczów. Najpierw tryumfowała u siebie pokonując Koronę Kielce 2:0.  W kolejnym starciu zespół musiał obejść się smakiem i ostatecznie przeboleć domową porażkę z Jagiellonią. Natomiast na finiszu poprzedniego tygodnia Raków rozprawił się w Gliwicach z tamtejszym Piastem, umieszczając w jego siatce 3 piłki. Tak jak napisaliśmy: owa wygrana zagwarantowała Rakowowi obecność w górnej piątce ligi. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, iż gracze ekipy trenera Kroczka mają apetyty na prześlizgnięcie się do podia. Między innymi z tego powodu żółto-niebieskich czeka w Częstochowie trudna przeprawa. Co ciekawe, przyszłość Kroczka na stołku nie jest dalej pewna. Klub nieustannie przegląda różne kandydatury. Nie inaczej do tej kwestii podchodzą ponoć działacze Arki. Serwis "Weszło" twierdzi, iż zarząd spogląda na opcje dostępne na rynku. Czas pokaże, jaki będzie finał tych wieści. 

Sobotnie starcie nabiera kolorytu z uwagi na całościową formę obu drużyn. Zawodnicy Rakowa nieco lepiej spisywali się w delegacjach, z kolei Arka stanowczą większość swoich punktów zdobyła oczywiście przy Olimpijskiej. Gdynianie potrafili w tym sezonie przegrywać seryjnie wyjazdowe spotkania, lecz od kiedy Dariusz Banasik sprawuje opiekę nad seniorami, ci polegli jedynie w jednym takim meczu, i to sromotnie, bo 1:4 z Piastem. Jednakże w dwóch innych rywalizacjach, odbytych kolejno w Krakowie i Poznaniu, bez trudu dało się dostrzec poprawę. Arkowcy umieli postawić się Cracovii i Lechowi, wywożąc z ich obiektów rezultaty remisowe. Trener gdynian zapewne wierzy w podtrzymanie dobrej passy, ba, sprawienie niemałej niespodzianki, w postaci przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę. Sam Raków z domową serią bez wygranej zmagał się całkiem długo. Premierowe zwycięstwo przyszło dopiero w październiku, gdy udało się znaleźć sposób na przyjezdny Motor Lublin. 

W szeregach uczestnika Ligi Konferencji ujrzymy zawodników z przyzwoitym dobytkiem liczbowym. Bez wątpienia strzałem w dziesiątkę można nazwać sprowadzenie Jonatana Brauta Brunesa. Norweski napastnik ze swoich zadań wywiązuje się znakomicie. Od momentu letniego podpisania kontraktu snajper ten wystąpił łącznie w 48 spotkaniach, zdobywając w nich 20 bramek i notując jeszcze asystę (pod uwagę wzięliśmy rozgrywki Ekstraklasy, Pucharu Polski, eliminacji do Ligi Konferencji oraz samą edycję LKE). Brunes wraz z Bartoszem Nowakiem z GKS-u Katowice oraz Valerijsem Sabalą z Chojniczanki Chojnice strzelił w krajowym pucharze najwięcej goli (5). W lidze już 15 razy posyłał futbolówkę do sieci. Nienaganną dyspozycją szczyci się także Lamine Diaby-Fadiga. Gwinejczyk, posiadający również francuski paszport, w kampanii 2025/2026 wykręcił równie imponujące cyfry. Ofensywny pomocnik w 45 meczach strzelił 15 goli i zanotował 4 ostatnie podania, przy czym zaznaczymy, że każdą asystę zapisał w naszej rodzimej ekstraklasie. Po 4 trafienia w lidze mają Ivi Lopez i Patryk Makuch. Na najwyższym szczeblu w Polsce bryluje także Michael Ameyaw. 25-letni wahadłowy na tym poziomie pochwali się 3 zdobytymi bramkami oraz 5 zaliczonymi asystami. Poza Ekstraklasą - podobnie jak Makuch - dorzucił kolejne 3 końcowe zagrania. Na lidera drugiej linii wyrósł Oskar Repka, były gracz Arki Gdynia notorycznie wówczas z niej wypożyczany. Urodzony w 1999 roku defensywny pomocnik, mogący pokazywać się też w obronie, regularnie wybiega w wyjściowej jedenastce Rakowa. Swoje wystąpienia uświęcił 6 trafieniami i 3 asystami. Grający na tej samej nominalnej pozycji Marko Bulat to autor 3 bramek oraz 5 asyst. Następną wartością dodaną dla częstochowskiej ekipy mianuje się postawiony przed napastnikami Tomasz Pieńko (4+5), czy biegający po bocznych strefach Jean Carlos Silva (2+3). W rankingu tym celowo pominęliśmy Leonardo Rochę. Portugalski atakujący w trakcie rundy jesiennej błyszczał w Zagłębiu Lubin, do którego został wypożyczony. Zakładając miedziano-biało-zieloną koszulkę czuł się jak ryba w wodzie. W tamtym okresie zdobył 7 bramek i z miejsca stał się realnym zagrożeniem dla golkiperów rywali. Na niedługo przed wznowieniem rywalizacji wrócił jednak na Śląsk. W bieżącym sezonie dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców jako piłkarz częstochowian. Po raz ostatni z gola cieszył się w 19 kwietnia, kiedy to w 90. minucie meczu z Cracovią przesłał piłkę w zamierzony kierunek. Portugalczyk przeważnie zaczyna mecze na siedzeniu przeznaczonym dla piłkarza drugiego garnituru. 

Bramki Rakowa strzeże naprzemiennie dwóch bramkarzy. Oprócz Kacpra Trelowskiego między słupkami w tym sezonie stawał też Oliwier Zych. Wliczając wszystkie rozgrywki Trelowski w 24 spotkaniach zanotował 8 czystych kont. Jeśli chodzi o Zycha, wychowanka naszego klubu, ten zagrał w 29 rywalizacjach, notując w międzyczasie 9 meczów na zero z tyłu. Zaczynający swą karierę w Arce Zych wkrótce opuści drużynę spod Jasnej Góry. W czerwcu powtórnie zawita do Birmingham, gdzie swą siedzibę ulokowaną ma Aston Villa. W listopadowym spotkaniu w Gdyni to właśnie on bronił dostępu do siatki czerwono-niebieskich. Ostatni pojedynek ligowy rozegrał w kwietniu, więc nie wiadomo, czy i tym razem wystąpi przeciwko żółto-niebieskim. Na tej pozycji w Arce doszło w ostatnim czasie do pewnej zmiany. Mianowicie Jędrzej Grobelny posadził na ławce Damiana Węglarza. Jędrek nie skapitulował dotąd w jednej rywalizacji - w tej zremisowanej z Górnikiem. Wiele osób dopytywało i wciąż dopytuje, co ze ściągniętym Andreiem Vladem? Dariusz Banasik na poniedziałkowej konferencji nie wykluczył sobotniego występu Rumuna. Na decyzję w tej sprawie należy jeszcze chwilę poczekać. 

Szkoleniowiec Arki na bitwę z Termaliką desygnował skład ustawiony wg ofensywnej formacji 3-5-2. Goli zdobytych przyszło dwa, straconych niestety trzy. Niewykorzystana w końcówce okazja bezwzględnie się zemściła. Kto wie, na jakie ruchy postawi tym razem Dariusz Banasik. Trener Dawid Kroczek gloryfikuje ustawienie 3-4-3. 

Tak czy siak kończąc powyższą myśl odnośnie ewentualnych minut dla rezerwowych, taki scenariusz w sobotę jak najbardziej wchodzi w grę. Pewniakami w gdyńskim zestawieniu byli do tej pory m.in. Michał Marcjanik, Kamil Jakubczyk, Oskar Kubiak czy Vladislavs Gutkovskis. Ich występy są rzecz jasna bardzo możliwe. Dla "Gutka" to będzie inny mecz od tych wcześniejszych. W Rakowie pograł kilka lat, zdobywając dla niego trochę bramek i asyst.  

W Arce długo nie widzieliśmy takiego Tornike Gaprindashviliego, Alassane Sidibe, Serafina Szoty czy także Joao Oliveiry. Jako że jest pozamiatane, możliwe, iż właśnie tacy zmiennicy otrzymają swoją szansę. Taki Tornike świetnie pokazał się w listopadzie, gdy Arka podejmowała "Kolejorza". Zaledwie 60 sekund po wprowadzeniu się na boisko popisał się perfekcyjnym dośrodkowaniem, zwieńczonym asystą. Pojutrze nie ujrzymy Kike Hermoso. Nadmiar uzbieranych żółtych kartek nie pozwala Hiszpanowi na grę w ostatniej kolejce. Pod znakiem zapytania stoi sytuacja zdrowotna Luisa Perei. Wysoki pomocnik Arki od czasu złapania urazu na Lechu nie pojawił się w kadrze meczowej. Coraz częściej widujemy za to Michała Rzuchowskiego, Dominicka Zatora oraz Dawida Abramowicza. 

Między Rakowem a Arką dochodziło do 12 pojedynków. W całej historii starć tylko raz udało się wygrać - w lutym 2020 roku. Wówczas Arkowcy pokonali u siebie Raków 3:2, a zwycięskie trafienie dla gdynian zapisał Nemanja Mihajlović. Jesienią przegraliśmy w Gdyni 1:4. Gola bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył wówczas Marc Navarro. Częstochowa nigdy nie została zdobyta przez Arkę. Miło by nam było więc zobaczyć pierwszą wygraną nad częstochowianami na ich stadionie. 

Początek meczu zaplanowano na godzinę 17:30. Spotkanie posędziuje Daniel Stefański z Bydgoszczy. Na VARze spocznie Tomasz Kwiatkowski, arbiter z Warszawy. Ostatni przynajmniej do przyszłego roku mecz w Ekstraklasie. 16. pozycja w w tabeli jest w zasięgu Arki. I to niestety byłoby na tyle. Strefy spadkowej już od siebie nie odpędzimy. Na ostateczne podsumowania przyjdzie niebawem pora. Hej, Arka, gol!