Dariusz Banasik, szkoleniowiec Arki Gdynia, przez kilkanaście minut odpowiadał na pytania dziennikarzy. W pierwszej kolejności podsumował wczorajszy wieczór przy Olimpijskiej. Oto, co do powiedzenia miał 52-latek:

"Jest nam bardzo przykro i smutno. Wiem, jak to się wszystko skończyło. Chcę w imieniu swoim, piłkarzy i każdej osoby w klubie przeprosić kibiców. Przede wszystkim za wynik. Nastawialiśmy się, że dzisiaj ten mecz wygramy, ale niestety go przegraliśmy. Nie chcę tu zrzucać na nikogo winy. Po prostu nie daliśmy rady, ciężko na gorąco powiedzieć dlaczego. Mecz ten nie zaczął się dla nas dobrze - straciliśmy bramkę chyba z pierwszej sytuacji Termaliki. Odrobiliśmy, strzeliliśmy na 2:1. I w tym momencie uważam, że powinniśmy dążyć do podwyższenia wyniku, do strzelenia następnych goli. Natomiast straciliśmy gola po stałym fragmencie gry. Może nie zeszło powietrze, ale taka groźba była widoczna i ten plan zaczął się nam sypać. Do samej końcówki próbowaliśmy coś jeszcze zdziałać - zmianami, roszadami, dwóch obrońców gdzieś w polu karnym przeciwnika. Żal wynika z tego, że po raz kolejny mamy sytuacje na bramki. Ostatnia akcja meczu i nadarza się okazja na zwycięskie trafienie. Natomiast w tym momencie nie strzelamy, idzie kontra i tracimy bramkę na 2:3 - ocenił.

- Odpowiedzialność bierzemy na siebie. W mojej ocenie za dużo tych przegranych spotkań, za dużo tej huśtawki, za dużo straconych goli. Istotne są także niewykorzystane sytuacje. Do przerwy powinniśmy chyba strzelić trzy gole. Piłka jednak nie chciała wpaść i wynik jest, jaki jest. Raz jeszcze chciałbym przeprosić za to, że nie daliśmy rady. Co prawda Arka od nowego sezonu znajdować się będzie w I lidze, lecz to wspaniały klub ze świetnym miastem. Zarówno Arka, jak i jej kibice, zasługują na to, aby jak najszybciej wrócić do ekstraklasy - stwierdził opiekun Arki.

- Myślę, że zawodnicy bardzo chcieli, może nawet trochę za bardzo. Trudno było przewidzieć, jak zagra Termalica. To zespół, który teraz rozgrywa już swoje mecze na luzie. Zdaje sobie sprawę ze swojego spadku. Jest z nim pogodzony. Mecz z nami potraktował bardzo poważnie - wyszedł w najsilniejszym ustawieniu. My przed meczem mieliśmy problemy zdrowotne. Wiedzieliśmy, że Sebastian Kerk nie wybiegnie w podstawie. Oskar Kubiak gra cały czas z urazem. Zdecydowałem się na wyjście dwoma napastnikami, żeby ta drużyna jak najlepiej funkcjonowała. Na pewno nie zlekceważyliśmy Termaliki. Mecz nam się nie układał, nie mieliśmy szczęście, nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji. Przy stanie 2:2 nie opłacało się grać na remis, musieliśmy zaryzykować, jednak to ryzyko nie dało nam bramki, tylko niestety porażkę

- Czy to był mój ostatni mecz w Gdyni? Ciężko mi powiedzieć, możliwe, że tak. Przyszedłem do Gdyni z werwą, polotem i energią. Do tej pory wierzyłem, że jestem w stanie utrzymać Arkę. Przyszedłem w bardzo trudnym momencie. Kalendarz był trudny, ale podjąłem się tego wyzwania. Nie zakładałem, że takie mecze, jak chociażby ten dzisiejszy, nie będą wygrane. Do tego dochodzi presja, którą chyba nie wszyscy wytrzymali. Po takich meczach z Lechem Poznań i Górnikiem Zabrze można było wychodzić z optymistycznym nastawieniem. Dzisiaj znowu wyszły stare błędy. Jak się tyle bramek traci, to przegrywa się mecze

- Patrząc na 3 ostatnie spotkania, lub też na potyczkę z Jagiellonią, można stwierdzić, że zaczęliśmy stwarzać te sytuacje. Znacząco częściej, niż w poprzednich rywalizacjach. Dla nas najważniejszy jest końcowy wynik. Rezultat wszystko deprymuje, jeżeli przegrywamy 2:3, nie powiemy, że jesteśmy zadowoleni z gry w ofensywie. Mieliśmy sporo dogodnych okazji. Tak jak powiedziałem zawodnikom w szatni: musimy się strasznie natrudzić, żeby strzelić tę bramkę, tę futbolówkę wepchnąć do siatki. A tracimy gole też w prosty sposób. Też nie zakładałem utraty 3 goli w meczu z Termaliką

- Ekstraklasa pokazała w tym sezonie, że jest mocno wymagająca. Nie będę teraz indywidualnie oceniał zawodników, jednakże na pewno coś w tym jest, że jeśli ma się lepszą jakość piłkarzy, w szczególności w ofensywie, to łatwiej o zdobycze bramkowe. Łatwiej o sytuacje. Nie chcę się tutaj usprawiedliwiać, ale Arka spadła w rozgrywkach, gdzie w każdym innym 36 zebranych punktów dawało utrzymanie. To nie jest tak, że jakoś bardzo odstawaliśmy. Brakowało trochę szczęścia, umiejętności, jakiegoś podyktowanego karnego w którymś meczu. Jedenastki w pewnych meczach mogły zostać podyktowane. Zgadzam się z tym, że tej jakości można by było mieć zdecydowanie więcej. Wypuściłem wszystkich zawodników, jakich miałem zdrowych, w oparciu o ofensywę. Potem jeszcze Sebastian wszedł z urazem. Na ławce rezerwowych znajdowali się praktycznie sami obrońcy. Jedynie Tornike Gaprindashvili, ostatnio nie występujący, nie zaliczy się do grona defensorów. Ten sezon ekstraklasy pokazał, że aby w niej grać i rywalizować, trzeba mieć jakość, rozbudowaną kadrę - dużo mocniejszą i też znacznie większą

- Nie żałuję objęcia Arki. Żałuję tego, że nie jej nie utrzymałem. Jako trener mogę mieć do siebie pretensje, chociaż nie wszystko ode mnie zależy. Praca w takim klubie i mieście to dla mnie zaszczyt oraz wyzwanie. Robiłem wszystko, by jak najlepiej pracować i utrzymać Arkę. Okazało się jednak, że to był bardzo trudny moment, terminarz, dużo presji - wiele rzeczy się na to złożyło. Jedyne co mogę powiedzieć, to przeprosić kibiców. Dotychczas poprowadziłem Arkę w siedmiu meczach. Na pewno liczyłem na to, że tych zwycięstw przyjdzie więcej. Ekstraklasa, jak już mówiłem, daje wysokie wymagania. Czegoś nam tu po prostu zabrakło. Nie w kontekście wyłącznie ostatnich spotkań, a całego sezonu. Mecze wyjazdowe, które z kretesem przegrywaliśmy, mogły wpłynąć na to, że później brakowało tych punktów

- Gdybym otrzymał od klubu możliwość prowadzenia Arki na drugim szczeblu rozgrywkowym, skorzystałbym z niej. Ja bym chciał w takim klubie dalej pracować. Chciałbym budować drużynę. W przeszłości robiłem awansy. Miałem ich sporo. W przypadku pojawienia się takiej oferty, rozważyłbym ją. Myślę, że Arka to wspaniały klub do pracy dla każdego trenera - przyznał trener.

- O sobotnim meczu w Częstochowie jeszcze nie myślałem, bo jeszcze targają nami emocje po Termalice. Zastanowimy się nad tym, czy Andrei Vlad dostanie swoją szansę w 34. kolejce. Najpierw jednak trzeba się zebrać do kupy, przeanalizować i pochylić się nad stanem zdrowia zawodników. Może tak się stać, że ci co będą zmęczeni odpoczną, a reszta wystąpi w sobotę. To jeszcze za szybko, by taką decyzję podejmować. Sądzę, iż w tym meczu z Rakowem można się pokazać. Gramy z bardzo wymagającym rywalem i to na jego terenie. Ja bym chciał, żeby zespół ciągle walczył i się nie poddawał. Sprawił nawet może niespodziankę

- Ogólnie wydaje mi się, że Arka jest przygotowana na grę w ekstraklasie. Natomiast kluczowa jest jakość zawodników - Silna kadra, dobrzy zawodnicy. Oczywiście na takie nazwiska trzeba wyłożyć odpowiednie środki, bo wiemy, że piłką aktualnie rządzą pieniądze. Trzeba dysponować porządnym budżetem, aby zbudować zespół. Rywalizujemy z drużynami, które nierzadko mają kilkakrotnie większe budżety od naszego klubu. To też jest sport. Czasem można stworzyć zespół, w którego nie trzeba aż tak zainwestować, a mimo tego piłkarze dobrze grają

- Mamy nowego dyrektora sportowego w klubie. myślę, że Tomek (Tomasz Wichniarek) będzie miał decydujący wpływ na dobranie składu. Jeżeli bym został, chciałbym też mieć jakiś wpływ na to, w jakim kierunku pójdziemy. Jest spora część graczy, która prawdopodobnie zostanie, natomiast uważam, że po takim sezonie potrzeba zmian

- Żałujemy, bo np. na Cracovii utraciliśmy prowadzenie, podobnie jak dziś. Charakter zespołu poznaje się w momencie, kiedy albo przegrywa, albo wygrywa i nagle dostaje bramki. Nie chcę mówić, że ta drużyna nie dorosła, gdyż to sformułowanie jest za bardzo dosadne. Może nie poradziła sobie do końca z presją. Jak się prowadzi 2:1, trzeba starać się o to, by ten wynik utrzymać, a przede wszystkim go podwyższyć. Wtedy taki mecz się układa. To, co zrobiliśmy z Zagłębiem Lubin, w moim debiutanckim meczu. Miał miejsce trudny moment, ale strzeliliśmy 3. gola i się uspokoiliśmy. W kolejnych meczach, zamiast konsekwentnie powtarzać ten schemat, traciliśmy bramki. Prawie do ostatniej kolejki walczyliśmy o to utrzymanie. Przykro, nie udało się, ale taki jest futbol i takie jest życie" - zakończył.

Już 23 maja odbędzie się popularna "Multiliga". Udział w niej weźmie także Arka, która zagra na wyjeździe z Rakowem Częstochowa.