Jakub Mareš, od grudnia 2025 roku pełniący w Slavii rolę dyrektora techniczno-sportowego, rozmawiał z polskim dziennikiem "Przeglądem Sportowym". W trakcie spotkania odpowiedział na kilka istotnych pytań dotyczących niedawno zawartego sojuszu z Arką.
Dlaczego akurat wybór padł na Arkę?
JM: "Przeprowadziliśmy dokładną analizę nie tylko w Polsce, ale właściwie w całej Europie. Sprawdzaliśmy wszystkie możliwe kluby, z którymi chcielibyśmy współpracować. Analizowaliśmy nie tylko je, ale ogólnie kraje, w których występują. Pod uwagę braliśmy siedem kluczowych czynników. Między innymi bliskość kulturową, piłkarską, typologię klubu, a także potencjał wzrostu w określonych obszarach.
- To wszystko wskazywało nam na Polskę. U was w kraju też przeprowadziliśmy dogłębny research, sprawdziliśmy struktury właścicielskie i z tego wyłoniła nam się Arka jako odpowiedni partner. Dużą rolę odegrała tutaj reputacja Marcina Gruchały, który jest lokalnym przedsiębiorcą i patriotą. Naszym celem nie jest bowiem przejmowanie klubów, drenowanie ich, by na koniec je zostawić. Zależy nam na prawdziwym partnerstwie. Marcin Gruchała spełnia te kryteria jednoznacznie. To jest jedna rzecz. Po drugie szukaliśmy miejsca, które po prostu jest atrakcyjne do życia. Jeśli w przyszłości mielibyśmy wysyłać tam zawodników, musi być to miasto na tyle atrakcyjne, by ludzie chcieli tam jechać i pracować z przyjemnością. To też był jeden z czynników brany pod uwagę. Przyznam, że rozmawialiśmy z kilkoma klubami, ale osobiste sympatie miały duże znaczenie. Arka, Gdynia i ludzie, których spotkałem, wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie i wierzę, że nasza współpraca może być naprawdę długim projektem - wyjaśnił dyrektor.
- Chcielibyśmy, żeby docelowo Arka była klubem grającym w Ekstraklasie. To oczywiste. Naszym celem nie jest, by służyła tylko do ogrywania naszych młodych talentów, ale by była silna i samowystarczalna. Pracujemy już wspólnie nad niektórymi projektami i zależy nam, by znalazła się w Ekstraklasie. Przy nawiązywaniu współpracy istotniejsze niż klasa rozgrywkowa okazały się czynniki, o których przed chwilą mówiłem. Arce chcemy od razu pomagać, na przykład w poprawianiu pewnych procesów, korzystaniu z danych analitycznych, skautingu. Liczymy, że efekty tego zobaczymy jak najszybciej. Z drugiej strony mamy dużą pokorę wobec polskiej piłki nożnej, nie tylko Ekstraklasy. Dlatego nie będę składał deklaracji w stylu "musimy awansować". To jest zadanie dla Arki jako klubu. My chcemy pomóc i to przyspieszyć.
Sytuacja, w której młody talent z Polski jest kupowany przez Slavię, staje się jej piłkarzem, ale następnie jest wypożyczany do Arki, jest realna?
- Gdybym teraz powiedział, że mamy już gotową listę z nazwiskami młodych polskich piłkarzy, zmyślałbym. Ale oczywiście takie scenariusze wchodzą w grę. Tym bardziej, że polski rynek jest dla nas coraz bardziej interesujący i to jeden z powodów, dla których chcemy na nim działać.
- Przede wszystkim Arka pozostaje klubem suwerennym, który ma swoją wizję rozwoju. Gwarantem tego jest Marcin Gruchała, my będziemy służyć wsparciem w zakresie wzbogacenia know-how. Ale naturalnie w dłuższej perspektywie chcielibyśmy, by w Arce pojawili się nasi piłkarze. Jednak nie będzie ich więcej niż kilku. Dla nas ważne jest bowiem utrzymanie silnego, lokalnego charakteru. Chcemy, by było jasno podkreślone, że mamy olbrzymi szacunek do lokalnej tożsamości. W żadnym razie nie planujemy stworzenia multiklubu, w którym będziemy robić, co nam się podoba, skupować i sprzedawać zawodników czy wysyłać ich na wypożyczenia. Nie, takiego zamiaru nie mamy - przyznał Czech.
Czy Jakub Mareš widzi coś, czego Slavia może nauczyć się od Arki?
- Oczywiście, że tak. Coraz bardziej doceniamy jakość polskich zawodników w reprezentacjach młodzieżowych. To oznacza, że interesuje nas lokalna wiedza i skauting. Ciekawe jest również spojrzenie na piłkę z nieco innej perspektywy, w tym wypadku polskiej. Możemy się uczyć wzajemnie od siebie.
Slavia planuje wysłać swoich ludzi do Gdyni, by ci stale byli na miejscu?
- W tej chwili nikt ze Slavii nie jest pracownikiem Arki. Ale niektórzy nasi ludzie mają już wyznaczone zadania związane ze współpracą z nią. Mówię na przykład o specjalistach z zakresu analizy danych, analizy wideo, pracy z zawodnikami. Pełnią rolę konsultacyjną i — powtórzę — nie są pracownikami Arki" - wytłumaczył.
.
.