O tym, że z Gdyni niezwykle ciężko jest wywieźć jakikolwiek punkt, wiadomo od dawien dawna. Dziś na "ofiarę wytypowana została GieKSa. Choć początek meczu nie wskazywał wiele dobrego, Arka nie zamierzała poddać się opresji, zgotowanej przez katowiczan. Z każdą następną minutą żółto-niebiescy wykazywali się coraz większą kulturą gry, sprawniejszym zgraniem oraz wiarą w swe możliwości. Pomimo nieobecności kluczowych graczy zatrzymali w Gdyni komplet oczek. Trener Dawid Szwarga na starcie z GKS-em desygnował lekko odświeżony skład względem tego, który w Szczecinie wybiegł w podstawie. W miejsce Tornike Gaprindashviliego wskoczył Oskar Kubiak, za ustawionego wcześniej na wahadle Marca Navarro powędrował Dawid Kocyła, Kamila Jakubczyka zastąpił Luis Perea, a na szpicy zamiast Edu Espiau ujrzeliśmy Vladislavsa Gutkovskisa. 

 

57c15b60_arka-vs-gks-relacja.jpg

Tak jak wyżej wspomnieliśmy, start pojedynku nie mógł być gorszy. W pierwszych chwilach meczu Arka straciła bramkę, za sprawą trafienia Mateusza Wdowiaka. Niepotrzebną stratę piłki w środku pola zaliczył wówczas Nazarij Rusyn. Goście skorzystali z momentu nieuwagi - do czekającego na podanie Wdowiaka zagrał Bartosz Nowak. Futbolówka błyskawicznie wpadła do siatki. Nerwowowa aura utrzymywała się jeszcze przynajmniej kilkanaście minut. Arkowcy próbowali odpowiedzieć, lecz zabrakło wtedy konkretów. Sam przeciwnik również dochodził do bramki Damiana Węglarza, ale ten wraz z obroną stawał już na wysokości zadania. Po tym jak piłkarze Arki usłyszeli z trybun dosadne "Arka, grać, kur*a mać!" wzięli się ostro do roboty. Wkrótce padł premierowy strzał Arkowców w tym meczu. Płaskie uderzenie Dawida Kocyły z lewej części boiska wybronił Rafał Strączek. Za chwilę potem bramkarz GKS-u ponownie musiał interweniować. Szczęścia poszukał Oskar Kubiak. Tuż po upływie dwóch kwadransów nastroje kibiców uległy zmianie. Na listę strzelców wpisał się Michał Marcjanik. Arka rozgrywała futbolówkę w bocznej strefie murawy. Kapitan Dawid Gojny wykonał krótkie podanie do Kubiaka, a ten natychmiast dośrodkował w pole karne. Piłkę głową strącił Luis Perea, i zaraz znalazła się w posiadaniu "Marcjana". Doświadczony obrońca najpierw przymierzył z nogi, a gdy po odbiciu golkipera rywali stanął z futbolówką przed niemal pustą bramką, zachował zimną krew, pakując ją tam, gdzie chciał - do sieci. Dla Michała to drugi gol w bieżącej kampanii. W barwach Arki zdobył już łącznie 33 gole. Natomiast o debiutanckim trafieniu w żołto-niebieskiej koszulce zapragnął "Gutek". Strzał jego autorstwa powstrzymali finalnie defensorzy z Katowic. Nim arbiter Paweł Malec skończył pierwszą odsłonę, Arkowcy wyszli na upragnione prowadzenie. Czujna Arka, otrzymawszy prezent od jednego z obrońców GKS-u, wbiła gola nr 2. Winowajcą okazał się Arkadiusz Jędrych, do którego podbiegł Sebastian Kerk. Niemiecki pomocnik, podnosząc nogę, odczytał zamiary przeciwnika. Jędrych całkowicie się pogubił przy rozprowadzaniu. Piłkę momentalnie przyjął Rusyn. Ukrainiec, widząc przed sobą jedynie Strączka, przeniósł nad nim futbolówkę. Pewne uderzenie skrzydłowego dało Arce wygraną. Nazarij zapisał tym samym 3. bramkę w trwającej edycji. Zrehabilitował się za sytuację z 34. sekundy. Z kolei Kerk zapisał 5. asystę. Przypadkowa czy też nie - miała jednak miejsce. Zaczęło się tragicznie, skończyło cudownie - tak w skrócie można opisać przebieg pierwszych 45 minut. Bo nieważne, jak się zaczyna. Ważne, jak się kończy... 

Na starcie drugiej połowy Borja Galan, zawodnik oponenta, wrzucił trafnie na Adama Zrelaka, którego "główka" nie zaskoczyła Damiana Węglarza. Podobnie było w przypadku strzału Dawida Gojnego, kiedy to bramkarz złoto-zielono-czarnych bezproblemowo chwycił piłkę. Golkiper Arki powtórnie wykazał się przytoomnością umysłu, gdy strzelał Nowak. Nazarij Rusyn dążył do skompletowania dubletu. Nieczysto uderzona piłka w kiedunku dalszego rogu uniemożliwiła mu tę realizację. Oczywiście brawa za próbę. W późniejszym czasie do głosu doszli Edu Espiau, Patryk Szysz oraz Aurelien Nguiamba. O ile próby Hiszpana i Francuza nie wprowadziły w szeregach katowickiej drużyny sporego zakłopotania, tak akcja z udziałem Polaka już owszem. Patryk, wyprzedziwszy zamyślonych obrońców GieKSy, minął jeszcze następną przeszkodę, trafiając ostatecznie w boczną siatkę. Niewiele zabrakło.

Arka nie oddała prowadzenia. 3 punkty zostały w Gdyni. Z Arką się w Gdyni nie zaczyna! Dzisiejszy tryumf pozwolił żółto-niebieskim wydostać się ze strefy spadkowej. Gratulacje dla zespołu za walkę do końca. Na szczególne wyróżnienie zasłużył Oskar Kubiak. Młody piłkarz pokaźnie sygnalizuje o swoim nienagannym talencie. Będą z niego ludzie. A w zasadzie już są:) Po zwycięstwie nad GKS-em gdyńska Arka plasuje się na 15. pozycji w tabeli, dzierżąc 25 oczek. Przed nami Derby. Niewątpliwym osłabieniem będzie pauza Michała Marcjanika. Obrońca w najbliższym meczu nie zagra za nadmiar uzbieranych żółtych kartek...

Szacunek dla każdej osoby, która zameldowała się na Stadionie Miejskim. Drodzy Arkowcy, do zobaczenia w piątek! Trójmiasto do Arki należy!

 

ARKA GDYNIA: Węglarz - Szota, Marcjanik, Gojny - Kocyła (62' Gaprindashvili), Nguiamba, Perea (90' Rzuchowski), Kubiak - Rusyn (76' Szysz), Kerk (90' Oliveira) - Gutkovskis (62' Espiau)
GKS Katowice: Strączek - Czerwiński, Jędrzych, Klemenz - Wasielewski, Milewski, Kowalczyk (83' Rasak), Galan (73' Gruszkowski), Wdowiak (63' Marković) - Nowak (83' Błąd) - Zrelak (73' Shkuryn)
Bramki: 1' Wdowiak, 32' Marcjanik, 44' Rusyn
Liczba widzów: 7998